Przeskocz do treści

Pogderanki na blogspocie nowe

  Wszystkich, którym jako i mnie dojadło już i ponad miarę cierpieć ustawiczne onetowe siurpryzy i utrapienia, nawet jeśli są i może nowinkami, uwiadamiam, że continuum bloga tego niezgorzej funkcjonuje pod adresem:

http://pogderankiwachmistrzowe.blogspot.com

   Kłaniam nisko i w gościnę upraszam na włości nowe:)

Reklamy

O rocznicy ze szczętem przepomnianej…

   Ośmnastego dnia tegoż miesiąca, przed sześcioma laty, tąż notą:

http://wachmistrz.blog.onet.pl/Obrona-Leppera,2,ID105668009,n

 się narodziły Pogderanki niniejsze… Różnie w latach kolejnych z tem było, raz nam się tej rocznicy obchodziło hucznie, raz w smutku, gdy się to nieszczęśliwie w czasie zbiegło z odejściem wielce w tem światku blogowem poważanej Petroneli, a bywało żem i przepomniał i insi przypominać musieli…

   Tegoż przecie roku, żem tego przepomniał kaducznie, a i co więcej nawet, przypomnianego za sposobnością Nitagerowej rocznicy, sam żem się udziwić temu nie poradził, jakże mię to dziś niewiele obeszło… co by zapewne za assumpt mieć trzeba do ogólniejszej kondycyi samegoż blogowiska, osobliwie tego na Onecie ostałego, jak i jego miejsca w naszych sercach i głowach…

  Zełgałbym jako pies, mówiąc, że tu już i pies z kulawą nie zagląda nogą, bo wiem, że tak nie jest, przecie czeguś mi mieć poczucia, że to nie świeczkę na torcie zapalam, a znicz na nagrobku bloga tego…

Święta strzelców konnych…

o których przypominam dziś tym, co z 6 Pułkiem Strzelców Konnych im. hetmana wielkiego koronnego St. Żółkiewskiego czują się związani, o którem to Pułku żem pisał już ongi tutaj:

http://wachmistrz.blog.onet.pl/2,ID187527485,index.html

 

 zasię na 23 Maii niechaj się szykują ci, co im pamięć 4 Pułku Strzelców Konnych Ziemi Łęczyckiej droga… A tych, co tem Pułku nie nadto wiele wiedzą, tutaj upraszam:

http://wachmistrz.blog.onet.pl/2,ID187526548,index.html

Jeszczeć o pojedynkach…

 Do not już wielu, któreśmy tej themie na blogu mym dawniejszym poświęcili, dorzucić bym dziś pragnął tej, której nie moje pióro spisało, a autora nieocenionego „Czasu Gentlemanów”…

http://czasgentlemanow.pl/2012/05/piec-najpopularniejszych-mitow-pojedynkowych/

   Za sposobnością nie mogę się i pewnej refleksyi oprzeć, że oto jak kodeksy honorowe dawniejsze, z najwięcej znanym Boziewiczem na czele, demokratyzując niejako samą instytucyję żądania i udzielania satysfakcji honorowej, liczyły w poczet ludzi honorowych* już nie tylko ludzi wykształconych (nawet i choćby z maturą jeno), ale i …chłopów, o ile owi na skutek swych zasług, czcigodności i poważania ze strony innych doszli do jakich godności poważnych, pomiędzy któremi najchętniej wymieniano przykład posła na Sejm. Inszemi słowy mógł być Witos kmiotkiem podtarnowskim, któremu dziedzic ręki może by i ręki nie podał, aliści z chwilą, gdy posłem już został, mógł tejże satysfakcyi na drodze honorowej dochodzić i jej udzielać…

  Dziś, gdyby chcieć tegoż kodeksu spisywać de novo, nie wiem, zali posłowie i politycy pierwszymi wykluczonemi od niego by nie byli być winni…:(( A szkoda może, bo jakaż by to nam była ulga, jakoby tak jeden z drugiem się popłatali na sztuki, luboż odstrzelił by który któremu łepetyny… Choć znów potem ekspens nowy za wyborów uzupełniających koniecznością…

____________________

* – co bynajmniej nie o przymiotach charakteru rozstrzygało, a jedynie o zdolności prawnej i obyczajowo przyjętej do żądania satysfakcji i do jej udzielania.

O dodatkach sprawunki uprzyjemniających…

          Cofnąwszy memoryją krzynę, bo ku Świętom Wielgiej Nocy, a ściślej jeszcze : ku owej gorączce wypieków, pisanek etc. etc, spomnieć żem chciał, jakem produktu jednego nabywał. Owoż jeden z mazurków, tradycyjnie już u Wachmistrzostwa wypiekanych, wymaga nie byle jakiego dodatku, którego żadnem nie opędzisz ersatzem, a mianowicie konfitury z płatków róży. Kaducznie rzecz ekspensowna, przecie raz do roku ścierpieć idzie, gorzej, że niemal nie do dostania, czegom spraktykował poprzedniemi laty…

  Na nic tu powszechna konfitura z owoców tejże róży, którą Wam gęsto tkać będą w ręce przekupnie wszelkiej maści i autoramentu, udając, że nie pojęli o cóż się rozpytujecie. Na nic i arcypaskudna francuska namiastka, której był ongi Wachmistrz już w desperacyi nabył, a pokosztowawszy, nieomal niezbitej tej pewności nabrał, że oto Francuziki tam trocin usypały, dla niepoznaki barwiąc onych na ciemno i z wierszchu umięszając jakiej marmelady słodkiej, czego przecie być w róży cierpkawej żadną być miarą nie może…:((

  Aliści nie pierwsze to exemplum, że okcydentalne nacyje wszelkie dary Boże splugawić umieją i z jakiego zacnego owocu, czy mięsiwa, uczynić czegoś absolutnie niejadalnego, przecie ja nie o tem żem tu chciał rozprawiać… Owoż z lat już kilku spraktykowanem konceptem tam żem pobieżał, gdzie produkta przedają Krakowskiego Kredensu, pomiędzy któremi owa konfitura zasłużenie pyszni się i mieni. Tego roku jednak, okrom zawartości pożądanej, żem przy słoiczkach (bom i miodu nie odmówił sobie:) przywieszek obaczył z historyjkami o produkcie owym lub podobnym dawnemi, uciesznemi a pouczającemi…

  Cóż ja tu Wam zresztą rozprawiał o tem będę, jako ślepym o kolorach… Obaczcież sami:

 

 

 

Rocznic a’propos…

…przypomnieć sobie pozwolę, żem o tem pisał niemało trzy lata już temu nazad, polemiki czyniąc z tezami wywiadu Imci Professora Chwalby konstytucyi 3-majowej się tyczącego:

http://wachmistrz.blog.onet.pl/Wpodle-konstytucyi-trzeciomajo,2,ID377029861,n

   Za sposobnością też i przypomnieć sobie pozwolę, do czegośmy też tu i doszli, że wbrew temu, co Wam pleść będą bakałarzowie po szkołach, a po uroczystościach rozmaitych prezydenci, premierowie i insza w onej materyjej kiepsko edukowana gawiedź, nie byłaż nasza konstytucyja po amerykańskiej we świecie wtórą, a w Europie najpierwszą, jeno odpowiednio trzecią i drugą… Wszytkim bowiem umyka, choć sami się obruszamy tęgo, gdy o naszem nie nadto dużem kraiku po świecie przepominają, że są nacyje mniejsze i swych dokonań też mają:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Konstytucja_Korsyki

   I powtórzę też i to, com rok temu w komentarzu responsował Vulpianowi… Że nieustająca mnie zżera ciekawość, jakoż by się historyja totus mundi potoczyła dalej, gdyby korsykański przywódca, Pasquale Paoli, przyjął był do służby młodego wolentarza, nazwiskiem Bonaparte a nie przegnał go na cztery wiatry na zgubę własną…

O najstarszym żołnierzu Legionów…VI

     Kończąc już naszej nad miarę rozwleczonej o Sieroszewskim opowieści (I, II, III, IV, V), chciałbym ja do legionowego Jego epizodu dopowiedzieć o jednem jeszcze zdarzeniu mało znanem, a mianowicie o roli Jegoż przy rządów nowych w ośmnastym roku tworzeniu. Owoż po opisanych w części V zasługach bojowych Sirki, najpewniej obadwa z Piłsudskim ku tejże przyszli konstatacyi, że to mimo wszytko nie wiek, by brzucho wytrząsać w siodle, a i talentów szkoda, których z pożytkiem idzie wyzyszczeć na inszej niwie.

   Ano i tak pożegnał się był Sieroszewski z mundurem, a w cywilnem garniturze, dla przyszłych pożytków Rzeczypospolitej pracując, początkiem zaplecza politycznego dla Polskiej Organizacji Wojskowej sposobiąc, zasię pogrupowawszy się z innemi socyalistami dawnemi z których każdy wart osobnej zgoła noty, dla życiorysów pysznych swą krasą… Wolnomularz Downarowicz, co od rewolweru pepeesowskiego bojowca doszedł poprzez przeróżne ministerialne fotele, do roli człeka co związkom zawodowym i kasom chorych serce był oddał, Artur Śliwiński – między inszemi i premier kilkudniowy z lata 1922 roku, czy nareście Tadeusz Hołówko, co latem 1931 przez nacjonalistów ukraińskich zamordowany, rzec by można, że życie położył na ołtarzu tej idei własnej, by się z Ukraińcami prawdziwie pobratać…

  Póki co, wszytcy oni konspiracyjne Stronnictwo Niezawisłości Narodowej tworząc, w chwili rozpadu państw zaborczych, natężyli wysiłków, by jak najrychlej na tych gruzach, co konstruktywnego stworzyć. Opowie nam o tem Gabriel Dubiel, ówcześnie działacz ludowy galicyjski:

„Zastałem* grono: złożone z kilkunastu osób, przeważnie mi znanych, Królewiaków, działaczy z „Wyzwolenia” i PPS, z wojskowych, świeżo przez Radę Regencyjną mianowanego generała Rydza-Śmigłego. B. Galicja reprezentowana była jedynie przez Radlińską i mnie. Posiedzenie rozpoczął gen. Rydz-Śmigły [Dubiela cokolwiek tu memoryja zwodzi; Rydz-Śmigły był wtedy jeszcze tylko pułkownikiem – Wachm.], referując potrzebę utworzenia tymczasowego rządu republikańsko-demokratycznego, a to wobec klęski i rozprzężenia wojsk okupacyjnych, konieczności utrzymania możliwego w tak przełomowej sytuacji porządku, niedopuszczenia do zagrażającej nam anarchii i pozyskania mas chłopskich i robotniczych dla powstającego państwa polskiego. Do powzięcia tej decyzji zmusza nadto niepopularność wśród rzesz ludowych i inteligencji niepodległościowej Rady Regencyjnej, której źródło władzy nie pochodzi od narodu. Rząd będzie prowizoryczny do powrotu z Magdeburga Komendanta, siedzibą Lublin, bo tam mamy pułk legionowy… W przemówieniu swym gen. Rydz-Śmigły poza koniecznością tworzenia armii, utrzymania ładu i możliwej spólnoty w kraju oraz obrony zagrożonych granic państwa, nie poruszył żadnych punktów programu społecznego, czy gospodarczego przyszłego rządu, podobnie jak i następni mówcy, zabierający głos w dyskusji. Armia, likwidacja okupacji, zabezpieczenie powstającego państwa przed nadciągającymi od wschodu i zachodu burzami, były dominantą zakonspirowanego zebrania. Zarysowanej przez gen. Rydza-Śmigłego linii działania nikt nie oponował, ani jej nie modyfikował. Wszystko zdawało się być ułożone i przygotowane”.
  Dubiel, cokolwiek wszytkim tym zaskoczony, zastrzegł się, że nie ma mandatu negocjowaniu czegokolwiek jako sekretarz PSL Galicji, przecie zaraz dodał, że nie wyobraża sobie by ten rząd nowy nie miał kogo w składzie takoż z Galicyi, czy i z Poznańskiego, przy tem rozumiejąc Niemców w Warszawie nadto jeszcze silnemi, przedkładał na siedzibę Kraków.

  Ano i tu mu właśnie Sieroszewski ripostował, że „chwila jest paląca”, tegoż najwięcej przedkładając, że w Zagłębiu Dąbrowskiem już robotnicy Austryjaków rozbrajają i że wiedzeni nie wiedzieć przez kogo, ku czemu rzecz doprowadzą**… Koniec końców Dubiel, uznając racyje Sieroszewskiego względem pilności sprawy, swoich jednak forsuje poprawek, a tych mianowicie, by dookoptować z Galicyi Witosa i Stapińskiego, jako przedstawicieli obu odłamów PSL-u, Daszyńskiego i Moraczewskiego z PPSD oraz Korfantego, jako przedstawiciela zaboru pruskiego.

   Koncept ten przyjęto, jednak „Korfanty odpadł z kombinacji i kandydaturę jego uznano za nieaktualną, ponieważ Poznańskie było jeszcze cząstką państwa pruskiego. Inne moje życzenia oceniono jako drugorzędne, a obawy za płonne, zwłaszcza forsowanie Krakowa, za którym nie trudno mi było przytoczyć tyle ważkich argumentów (lokal P.K.L. gotowy, sztab urzędniczy, administracja puszczona w ruch, wojsko doborowe i po rozbrojeniu Austriaków najlepszym ożywione duchem, desygnowani z Galicji ministrowie, równocześnie czołowi działacze P.K.L.) spotkało się ze stanowczym sprzeciwem. Wybór Lublina był nieodwołalny”

  Ano i tak przyszło do skonstruowania lubelskiego rządu Daszyńskiego, najpierwszego rządu niepodległej Rzeczypospolitej, w którem to rządzie miał Sieroszewski teki ministra informacji i propagandy (wiceministrem został Downarowicz). W przyszłości już się nigdy aż tak oficjalnie Sieroszewski w politykę nie angażował, choć i nie stronił od niej… W czas wojny bolszewickiej dwudziestego roku, zabiegał usilnie wśród amerykańskiej Polonii o grosz i o wysiłków naszych wsparcie***, od 1933 roku był prezesem Polskiej Akademii Literatury, dość powszechnie w tej roli akceptowanym i jako nestor, i dla osiągnięć własnych, ale i dla kontaktów licznych a cennych z obozem ówcześnie rządzącym… Sam zresztą od 1935 piastował godność senatora

  Wszyscy pamiętają słynne wystąpienia radiowe z oblężonej Warszawy Stefana Starzyńskiego, a przecie nie on jeden w tamtem czasie z tej anteny przemawiał… Właśnie Sieroszewski takoż licznym słuchaczom zapadł sielnie w pamięć, osobliwie jak niemal płacząc, żałował swych lat (81), co mu walkę z karabinem w garści uniemożliwiają…

  Okupacyjna rzeczywistość nie była dla familii Sieroszewskich łaskawa. W styczniu 1942 ginie siedemdziesięcioletnia pani Stefania w wypadku ulicznym, gdzie pod tramwaj wpadłszy, odchodzi śmiercią tak osobliwie cywilną w tej powodzi mordów i egzekucyj, że wręcz nie do uwierzenia…

   Synom Sirki**** pofortunniło się oćca nieomal przymusić, by się przed powstaniem ze stolicy był pod Piaseczno przeniósł, ano i właśnie w Zalesiu doczekał był Sieroszewski od Niemców wyzwolenia, choć już nie wojny pokończenia. Połamawszy przy jakiem upadku obojczyka, przyplątało się wraz i płuc zapalenie, co starca zmogło 20 kwietnia Anno Domini 1945. Na miejscowy cmentarz***** na biednieńkiej chłopskiej furmance, w znędzniałego konia zaprzężonej, wiózł go jedyny ówcześnie mogący być przy Nim familijant, pacholę ledwo dwunastoletnie… wnuk Andrzej, syn Stanisława, przyszły profesor UW i hungarysta znany…

___________________________________

* -spotkanie miało miejsce 3 Listopada w warszawskim mieszkaniu Artura Śliwińskiego.

** – opisana akcja, wszczęta 2 Listopada na wezwanie SDKPiL oraz PPS-Lewicy, z czasem doprowadziła do utworzenia tam „Czerwonej Gwardii” i Rad Delegatów Robotniczych na wzór znany już z bolszewickiej Rosji…

*** – po raz drugi przyjechał do Stanów w 1929, jako oficjalny przedstawiciel państwa polskiego na obchody 150 rocznicy śmierci Pułaskiego.

**** – Władysław, w II Rzeczypospolitej prokurator Sądu Najwyższego, podczas wojny przewodniczył Specjalnemu Sądowi Obszaru Warszawskiego AK, a w czasie powstania był szefem Służby Sprawiedliwości. Stanisław, po wojnie bolszewickiej wrócił na studia w SGGW i przed II wojną zdążył jeszcze być dyrektorem Warszawskiej Izby Rolniczej. Żołnierz AK, więziony na Pawiaku przez Niemców, a po wojnie jeszcze dwukrotnie przez komunistów. Najmłodszy z nich, Kazimierz, pomarł był wrychle po wojnie na gruźlicę, nader ciężkich zaznawszy czasu wojennego turbacyj, coż go w tę chorobę wpędziły.

***** – z którego Go przeniesiono na Cmentarz Wojskowy na Powązkach w 1949 roku, gdzie leży obok żony